X
Edu.StockWatch.pl - https://edu.stockwatch.pl
Maj 16 2018

Akcje

Gra na krótko, czyli jak zarobić na GPW przy użyciu kontraktów terminowych

Większość inwestorów i spekulantów operujących na rynkach akcji stara się zarabiać na wzrostach kursów nabywanych walorów bądź też na wypłacanych przez spółki dywidendach. Istnieje jednak też trzecia możliwość, mianowicie zarabianie na spadkach. Najprostszym a zarazem najbardziej efektywnym instrumentem, który można wykorzystać w tym celu są kontrakty terminowe.

Giełdy przez około 2/3 z wszystkich sesji zaliczają wzrosty. Okresy spadków z reguły są krótsze, jednak znacznie bardziej intensywne. Mimo to większość inwestorów gra tylko na wzrosty, zapominając o tym, że na spadkach również można nieźle zarobić. Mniejsza popularność „krótkiej strony rynku” wynika też z błędnego przekonania, że w ten sposób można stracić „wszystko albo i więcej”, bo przecież trendy wzrostowe nie mają górnego limitu (a spadkowe owszem w postaci zera, czyli –100 proc.). Ten strach jest jednak bezzasadny, jeśli inwestor trzyma się ustalonego planu i używa zleceń obronnych. Kontrola ryzyka i poniesionych strat jest tak samo istotna w przypadku gry na spadki jak i klasycznego inwestowania w pozycje długie (wzrostowe). Inwestowanie można zatem porównać do jazdy autem. Przeważnie wykorzystujemy biegi służące do jazdy naprzód, ale czasem potrzebujemy użyć biegu wstecznego. Identycznie jest na rynku, dlatego każdy inwestor powinien wiedzieć, jak zarabiać na spadkach. Najprostszym rozwiązaniem dla indywidualnego inwestora jest zainteresowanie się rynkiem terminowym i kontraktami (futures) na nim.

Czym jest kontrakt terminowy?

Kontrakt terminowy to według definicji umowa sprzedaży, w której kupujący zobowiązuje się do nabycia, a sprzedający do sprzedaży w ściśle określonym, przyszłym czasie po z góry określonej w momencie zawarcia transakcji cenie, określonej liczby wystandaryzowanego instrumentu bazowego lub dokonania równoważnego rozliczenia finansowego. W przypadku GPW inwestorzy mają do czynienia z kontraktami typu futures, gdzie umowa zawierana jest między sprzedającym/kupującym a giełdą wedle której, sprzedający/kupujący zobowiązuje się sprzedać (kupić) określony instrument bazowy za ściśle określoną cenę w ściśle określonym terminie. Kontrakt terminowy jest instrumentem pochodnym (derywatem). Oznacza to, że kurs kontraktu zależy od ceny innego instrumentu finansowego, zwanego instrumentem bazowym. W praktyce oznacza to, że inwestor chcący włączyć kontrakty terminowe do swojego portfela musi podpisać z domem maklerskim, w którym ma rachunek, dodatkową umowę lub aneks do poprzedniej na obsługę instrumentów pochodnych, gdyż standardowa umowa z domem maklerskim dotyczy tylko rynku kasowego (a więc instrumentów bazowych), a nie rynku terminowego (kontraktów i opcji).

Istotne pojęcia dotyczące kontraktów

Ze względu na swoją budowę kontrakty pozwalają zarabiać zarówno na wzrostach jak i spadkach instrumentu bazowego, o który są oparte. Instrumentem bazowym może być indeks (kontrakty na WIG20 czy też mWIG40), akcje (np. KGHM-u), kursy walut bądź też obligacje skarbowe. W wypadku kontraktów terminowych na naszym rynku należy wyróżnić cztery podstawowe pojęcia: termin wygasania, nazwa skrócona, mnożnik, depozyt. Kontrakty terminowe, jak wskazuje ich nazwa, mają określony termin wygasania, czyli zakończenia swoich notowań. Wygasanie konkretnych serii odbywa się najczęściej co kwartał, dokładnie w po piątkowej sesji trzeciego tygodnia ostatniego miesiąca kwartału. Dzień ten nazywany jest „dniem trzech wiedźm”. Podpowiedzią o tym, kiedy wygasa dany kontrakt terminowy dla inwestora jest jego kod (nazwa skrócona):

Miesiące wygaśnięcia kontraktów

Miesiąc Kod
Styczeń F
Luty G
Marzec H
Kwiecień J
Maj K
Czerwiec M
Lipiec N
Sierpień Q
Wrzesień U
Październik V
Listopad X
Grudzień Z

 

Przykładowy kod kontraktu:

F ABC k rr

Gdzie:

F – kontrakt futures ABC – skrót nazwy instrumentu bazowego (W20 dla indeksu WIG20, W40 dla mWIG40 czy KGH dla akcji KGHM-u) k – kod określający miesiąc wygasania kontraktu rr – dwie ostatnie cyfry roku wygasania serii kontraktu (np. dla 2018 będzie to 18) W przypadku kontraktów na WIG20 za rr występuje 20, liczba ta oznacza mnożnik kontraktu (czyli ile zł jest wart 1 punkt notowania kontraktu).

Przykład

FPKOM18 to kontrakt terminowy (F) na akcje PKO (PKO) wygasający w piątek 15 czerwca (M – seria czerwcowa) 2018 roku (18)

FW20Z1820 to kontrakt terminowy na indeks WIG20 wygasający 21 grudnia 2018 roku o mnożniku 20. Mnożnik to jednostka pieniężna, przez którą mnożąc kurs instrumentu bazowego można ustalić wartość kontraktu. Dla kontraktów na WIG20 mnożnik wynosi 20, co oznacza, że jeden punkt na indeksie jest wart 20 zł. Ruch indeksu o 10 pkt. oznacza więc zysk bądź stratę na wycenie kontraktu w wysokości 200 zł. Mnożnik dla kontraktów na akcje to odpowiednio 100 bądź 1000. Mnożnik 100 dla kontraktu na akcje KGHM oznacza, iż 1 kontrakt FKGH „zawiera” w sobie 100 szt. akcji KGHM-u. Z kontraktami wiąże się nierozerwalnie również kwestia depozytu, który inwestor musi wpłacić, aby nabyć kontrakt. W przeciwieństwie do rynku kasowego, wpłacana jest tylko część wartości całego kontraktu, dzięki czemu możliwa jest do uzyskania dźwignia finansowa. Zasady wnoszenia depozytów zabezpieczających są takie same dla wszystkich klas kontraktów terminowych notowanych na GPW w Warszawie, a więc dla kontraktów terminowych na akcje, indeksy oraz waluty.

Rozróżniane są dwie wielkości depozytów: wstępny depozyt zabezpieczający oraz właściwy depozyt zabezpieczający.

  • Wstępny depozyt zabezpieczający – jest to procentowo określona wielkość liczona do ostatniej ceny rozliczeniowej jaką inwestor jest zobowiązany wnieść w momencie składania zlecenia.
  • Właściwy depozyt zabezpieczający – inwestor posiadający otwarte pozycje musi utrzymywać na swoim rachunku odpowiedni poziom właściwego depozytu. Jego wysokość określa Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW).

Jak zarabiać na shortach?

Wiedząc już czym są i jak działają kontrakty terminowe można przejść do kwestii zarabiania na shortach. Inwestor kupujący kontrakt posiada pozycję długą (long, czyli na wzrosty). Otwarcie i posiadanie pozycji krótkiej (short) na rynku kontraktów terminowych jest zobowiązaniem do sprzedaży w przyszłości określonej liczby instrumentu bazowego po ustalonej cenie. Efektem zajęcia pozycji krótkiej jest oczekiwanie inwestora spadku cen instrumentu bazowego. Gdy cena instrumentu bazowego spada inwestor zarabia, ponieważ w momencie wygaśnięcia kontraktu jego cena będzie niższa od ceny w momencie jego zawarcia. Należy pamiętać o tym, że sprzedając kontrakt (pozycja krótka) posiadamy na rachunku ujemną jego wartość (np. -1 FKGHM18). Gdy chcemy zrealizować zysk bądź też ustawić zlecenie obronne dla krótkiej pozycji, odwrotnie niż w przypadku długiej, wystawiamy zlecenie kupna (K) aby odkupić kontrakt i posiadać „zero” kontraktów. To właśnie różnica pomiędzy ceną sprzedaży (otwarcia pozycji krótkiej) a ceną odkupienia stanowi zysk inwestora.

Znajdź początek trendu spadkowego

Jedną ze skuteczniejszych metod shortowania jest gra zgodna z trendem (w tym wypadku spadkowym). Podobnie jak dla trendów wzrostowych, te spadkowe również rozpoczynają się od wybicia z konsolidacji (która jednocześnie jest fazą dystrybucji).

Schemat zajęcia pozycji krótkiej w trendzie spadkowym.

>> Szukasz okazji inwestycyjnych na GPW? Skorzystaj z subskrypcji Portfela StockWatch.pl: Cztery Fazy Rynku

Po okresie konsolidacji (kolor brązowy) zostaje wybite silne wsparcie, czyli dolne ograniczenie konsolidacji. Często towarzyszy temu uformowanie się prospadkowych formacji takich jak RGR (na schemacie) czy też podwójny szczyt. Nie jest jednak koniecznym warunkiem uformowanie w konsolidacji konkretnej formacji, aby rozpocząć trend spadkowy. Wyłamanie minimum (1) prowadzi do silnej fali wyprzedaży i realizacji zleceń obronnych, które były zgromadzone tuż poniżej wcześniejszego wsparcia. Gdy rynek „ochłonie” spekulacyjny kapitał często wyprowadza kontrujący ruch, próbując „złapać spadający nóż”. Najczęściej ten ruch zatrzymywany jest w okolicy wyłamanego wcześniej wsparcia (2). To miejsce, gdzie po stronie podaży ustawiają się inwestorzy, którzy nie zrealizowali swoich zleceń obronnych po ruchu (1), jak i realizujący zyski krótkoterminowi spekulanci. Gdy sprzedający uzyskują przewagę, kurs powraca do spadków. Po pewnym czasie możliwe jest podobnie jak w trendzie wzrostowym uformowanie konsolidacji, która stanowi przystanek w spadkach. Kolejne wybicie jej minimów (3) stanowi potwierdzenie trendu spadkowego i pozwala na ponowne zajęcie pozycji krótkiej. Trend spadkowy można uznać za zakończony dopiero gdy kurs wybija nowy ważny szczyt (4) jak i potrafi uformować nowy wyższy dołek. Wtedy zgodnie z teorią Dowa możliwe jest przejście do trendu wzrostowego bądź dłuższej konsolidacji – akumulacji.

Przykład dwukrotnej okazji do otwarcia pozycji krótkiej na kontrakcie na akcje KGHM-u. Oznaczone jako 1 wybicie dołem z konsolidacji i przełamanie wsparcia na poziomie 90 zł doprowadziło do szybkiej przeceny w okolice 67 zł. Szybsi gracze mogli tam już brać zysk, jednak korekta wzrostowa w okolice wcześniejszego wsparcia pozwoliła na ponowne zagranie (2). Druga fala spadków sięgnęła poziomu 50 zł (przeszło 45 proc. spadku). W wypadku akcji Pekao analogiczny setup pojawił się po wybiciu wsparcia, jakim było dla konsolidacji 140 zł. W efekcie kurs zniżkował aż do 108 zł. Korekta wzrostowa pozwoliła na ponowne zajęcie krótkiej pozycji i zrealizowanie drugi raz zyskownego zagrania z klarownym miejscem na take profit, jakim było wcześniejsze minimum kursu. Aby znaleźć potencjalnie zyskowny setup dla zagrania krótkiej pozycji należy najpierw wyselekcjonować indeksy, które radzą sobie słabo. Oczywiście nawet w indeksach, które znajdują się w hossie mogą znaleźć się maruderzy, których kurs będzie spadać, jednak większe prawdopodobieństwo udanego shorta daje wybór waloru z indeksu, który już znajduje się w trendzie spadkowym lub jest tego bliski. W końcu, w indeksie który zniżkuje musi być więcej słabych walorów niż mocnych – inaczej indeks by nie spadał! Indeks WIG-Banki od połowy 2015 roku silnie tracił na wartości. Obawy związane z ustawą frankową po wyborze Andrzeja Dudy na prezydenta doprowadziły do silnej przeceny walorów w tym indeksie. Pierwsze sygnały słabości banki dawały już w marcu 2015 roku, kiedy to średnia zniżkowała i kreślone były nowe niższe szczyty. Definitywnym sygnałem słabości było jednak wyłamanie wsparcia na 7.400 pkt. Znając słabość indeksu WIG-Banki w 2015 roku stosunkowo łatwo było wyselekcjonować walory z dużą szansą na spadki. Drugim istotnym czynnikiem, który warto wziąć pod uwagę, to fakt wcześniejszych wzrostów na walorze. Jeśli były one dynamiczne (bez dłuższych konsolidacji), a następnie walor przeszedł do ruchu bocznego i potem przełamał wsparcia, jest to dobry kandydat do shortowania. Wcześniejsze wzrosty bez większych przystanków nie stanowią w trendzie spadkowym poważniejszych wsparć, a więc nie przeszkadzają podaży w realizowaniu ruchu spadkowego.

>> 29,64% zysku w 2017 r. – sprawdź ofertę portfela wzorcowego CFR w StockWatch.pl

Przykład braku istotnych wsparć obrazuje dobrze sytuacja mBanku w 2015 roku. Wzrosty w 2013 roku odbywały się na walorze praktycznie bez większych przystanków od okolic 250-260 zł aż do poziomu 550 zł. Po konsolidacji w 2014 roku przyszło wyłamanie dołem (i silny sygnał sprzedaży) jakim było wyłamanie 427 zł. Kurs dał jeszcze możliwość dobierania pozycji (ale niżej, bo po 395 zł) by ruszyć w kierunku 265 zł, czyli niemal dokładnie w miejsce, gdzie rozpoczęły się wzrosty w 2013 roku. Konsolidacja z połowy 2017 roku na akcjach Lotosu stanowi obecnie istotną przeszkodę dla niedźwiedzi. Mimo kilkukrotnego testowania wsparcia (i przełamywania go) na poziomie 54-53 zł kurs bardzo szybko po spadkach odbija niwecząc szansę na trend spadkowy. Póki nie zostanie sforsowane niżej położone wsparcie na 47,50 zł, które jest dolnym ograniczeniem poprzedniej konsolidacji, przejście do mocniejszych spadków będzie niemożliwe. Wykres trendu spadkowego na JSW w latach 2013-2015 udowadnia, że wejście nie tylko na początku trendu spadkowego może być zyskowne. Wykorzystanie przełamywania kolejnych historycznych wsparć pozwalało na wypracowanie sowitych zysków zgodnie z zasadą trzymania się trendu.

Shortowanie w konsolidacji

Drugim dość szeroko stosowanym sposobem na zarabianie na pozycjach krótkich jest shortowanie w konsolidacji. Zgodnie z założeniem, że w konsolidacji kurs porusza się od jednej „bandy” do drugiej, czyli od wyprzedania do wykupienia, zajęcie pozycji w pobliżu oporów i oczekiwanie reakcji kursu na nie może być zyskowne.

Po dynamicznych wzrostach w 2016 roku indeks mWIG40 przeszedł do konsolidacji, co było bardzo mocno widoczne w połowie 2017 roku. Wybita została bowiem linia trendu, średnia zaczęła się wypłaszczać a opór w okolicy 4.900-5.000 pkt. skutecznie hamował zapędy kupujących, prowadząc do szybkich korekt. Nawet wybicie na początku 2018 roku tej bariery tylko na krótko pozwoliło na walkę o wyższe poziomy. Kurs szybko zawrócił znów pod ten pułap. Otwieranie pozycji krótkich w tej okolicy (oznaczone trzykrotnie) było zyskownym zagraniem, choć indeks nie zawsze chciał dobić z powrotem do dolnej bandy (4.600 pkt), natomiast zawsze dobijał do połowy konsolidacji (4.800 pkt). Podobny schemat wykorzystania oporów w konsolidacji można było zastosować na WIG20 w latach 2013-2015, kiedy to indeks konsolidował się między poziomami 2.600 a 2.200 pkt. Opór w granicach 2.600 pkt z grudnia 2012 r. został ponownie przetestowany w listopadzie 2013 r. Podobnie wejście w pozycję krótką na drugim teście oporu z września 2014 r., który miał miejsce w maju 2015 r. przyniósł spore zyski grającym na krótko. Wejście w pozycję krótką na historycznym oporze ma spore szanse na powodzenie, ze względu na tworzących podaż inwestorów, którzy w czasie poprzedniego szczytu kupowali walory i gdy kurs ponawia poziom, na którym kupowali mogą oni wyjść „na zero” po długim okresie oczekiwania na sporych stratach. Problemem dla grających na krótko w takim wypadku będzie jednak wejście do gry nowego popytu, który przełamie opór i wybije nowy szczyt. Oznacza to wejście w trend wzrostowy waloru i pozycje krótkie w takim wypadku będą zagrożone. Dlatego też nieodzownym elementem dla shortowania jest odpowiednie zarządzanie ryzykiem i zabezpieczenie pozycji stop lossem w wypadku rozwoju przeciwnego do założeń scenariusza.

Jak prowadzić pozycję krótką?

Uptick rule” Źródło: Stan Weinstein, Secrets for profiting in bull and bear markets

Podobnie jak w wypadku pozycji długich, kluczowym nie jest tylko moment wejścia w pozycję, ale przede wszystkim istotne jest jej zamknięcie, bo warunkuje poziom zysku lub straty. Istnieją dwie główne koncepcje prowadzenia pozycji krótkich: przesuwanie stop lossa za zyskiem lub realizacja konkretnego TP. W pierwszym wypadku, podobnie jak dla trendów wzrostowych, stop loss jest kroczący, czyli podąża za ruchem kursu. Sygnałem wyjścia jest więc ostateczne wybicie stop lossa na pozycji. Ta metoda doskonale nadaje się do silnych trendów spadkowych, gdzie możliwe jest uzyskanie bardzo wysokich zysków trzymając się trendu spadkowego wystarczająco długo.

Długoterminowe prowadzenie krótkiej pozycji na akcjach Energi. Wejście po przełamaniu wsparcia na 18 zł oznaczało ustawienie stop lossa (SL1) w granicach 22 zł. Wraz z ruchem spadkowym i wybiciem kolejnego wsparcia (2) SL przesuwał się za kursem (SL2 – który już gwarantował zysk). Kolejne niższe poziomy (3 – oznaczało przejście obrony na punkt SL3 itd.) oznaczały niżej położonego stopa. W końcu SL5 zostało wybite i zebrany zysk z pozycji. Prowadzenie kroczącego SL opartego czy to o poziomy wsparć i oporów, czy też mechanicznie oddalonego o określony procent od kursu (np. 10 czy 20 proc.) doskonale sprawdza się w dłuższych trendach, gdzie pozycja ma czas by „na siebie zarobić”, a utracony zysk wynikający z odbicia kursu jest dużo mniejszy od tego wcześniej wypracowanego. W wypadku krótszego horyzontu czasowego czy też w grze przeciw trendowi lepszym pomysłem okazują się sztywne take profity oparte o docelowe poziomy wynikające z oporów/wsparć historycznych lub zasięgu ruchu. W tym drugim wypadku jedną z możliwości jest tzw. uptick rule. Opisana między innymi w książce Secrets for profiting in bull and bear markets Stana Weinsteina zasada zakłada ustawianie take profitu na bazie zasięgu wcześniejszego ruchu w przeciwnym kierunku: Zgodnie z założeniem uptick rule zasięg spadków wynosi 20 punktów na wykresie, gdyż wcześniejszy swing z A do B miał właśnie taką skalę ruchu. Jedną z wariacji takiego prowadzenia pozycji jest realizacja połowy wielkości prowadzonej krótkiej pozycji na tak wyznaczonym TP, a reszty zgodnie z kroczącym SL. Uptick rule w praktyce na kursie KGHM-u. Wielkość ostatniego swingu wzrostowego wynosiła 16-17 zł szczytu została wyłamana po przejściu przez kurs 99-100 zł dołem. Jej zasięg, więc wyznaczał TP w granicach 84-82 zł i faktycznie do tego poziomu kurs KGHM-u spadł. Wyznaczone TP w tym przypadku wynikało z poprzedniego wsparcia. Zajęta pozycja po odbiciu się od oporu górnej bandy konsolidacji była prowadzona aż do zrealizowania się TP. Kurs dotarł minimalnie niżej do kolejnego wsparcia, a następnie odbił. Zastosowanie uptick rule czy też wyznaczonego TP przy pomocy wcześniejszych wsparć bardzo dobrze sprawdzi się dla ruchów w konsolidacjach. Może też pomóc wziąć zyski z pierwszej fali wyprzedaży, która często jest niwelowana przed odbiciem do punktu wybicia w rozpoczynanym trendzie spadkowym. Jak wspomniałem wcześniej, metody te można łączyć razem z kroczącym stop lossem, dzieląc pozycję na część, dla której realizowany jest ustalony wcześniej sztywny TP oraz na część, za którą SL kroczy w pewnej odległości. Pozwala to na wzięcie części zysków i ograniczenie ryzyka zamiany papierowych zysków w straty przy korekcie wzrostowej.

Wojciech Kręcki,

analityk techniczny StockWatch.pl,

prowadzący Portfel Cztery Fazy Rynku