Edu.StockWatch.pl - https://edu.stockwatch.pl
Mar 06 2016

Edukacja

Szkoła przetrwania na Catalyst cz. 4 – dywersyfikacja to podstawa

Lukasz_Rozbicki-260x260

Łukasz Rozbicki, analityk MM Prime TFI SA

Rynek obligacji Catalyst działa już blisko 5,5 roku. Drobni inwestorzy są na nim aktywni przede wszystkim na platformie transakcyjnej GPW, ponieważ druga – BondSpot – wymaga jednostki transakcyjnej co najmniej 100 tys. złotych. Na obu tych rynkach są notowane skarbowe i nieskarbowe obligacje, a na Catalyst wprowadzać można też obligacje wyemitowane wcześniej, w ramach oferty prywatnej. Najliczniejszą grupą są tutaj emitenci korporacyjni, których na początku marca było aż 147, pozostałe grupy to po ok. 20 emitentów spółdzielczych i komunalnych, łącznie 190. W porównaniu do prawie 500 spółek na GPW wydaje się to mało, jednak dla inwestora indywidualnego jest to wystarczający zbiór do zbudowania dobrego portfela obligacji przy zachowaniu konkretnych zasad doboru papierów.

Dobierając obligacje korporacyjne do portfela powinniśmy przede wszystkim wziąć pod uwagę ryzyko upadłości emitenta czy niewykupienia przez niego obligacji. Umiejętna selekcja emitentów jest tutaj podstawą. Jednak nawet najbardziej uważna analiza nie pozwoli wyeliminować ryzyka upadłości, dlatego równie ważna jest dywersyfikacja – najlepiej mieć w portfelu co najmniej kilku emitentów reprezentujących różne branże. Wtedy ryzyko odpowiednio się rozkłada.

Jest jasne, że portfel powinien być zdywersyfikowany z uwagi na ryzyko upadłości, ale można się zastanowić, czemu służy dywersyfikacja branżowa. Otóż nierzadko przyczyną problemów finansowych danego emitenta jest kryzys w jego branży, toteż jeżeli mamy w portfelu papiery kilku emitentów z takiej branży, rośnie ryzyko efektu domina, czyli kolejnych upadłości. Trzeba także zwrócić uwagę na ryzyko ceny – rynek może dyskontować potencjalne upadłości, a przez to obligacje nabyte przez nas na przykład po 100 proc. nominału, notowane są na poziomie 80-90 proc. Dlatego też dywersyfikacja powinna być umiejętna.

>> Chcesz sam przeskanować rynek i wybrać ciekawe spółki? >> Sprawdź jak łatwo wyszukać odpowiednie papiery dłużne za pomocą naszego skanera

Z odpowiednią dywersyfikacją wiąże się także selekcja emitentów. Na pewno warto zastanowić się, czy kupon (czyli oprocentowanie wyrażane zazwyczaj w formule WIBOR + marża), który oferuje dana emisja, jest adekwatny do ryzyka biznesu. Zwykle jest tutaj prosta zależność – im wyżej oprocentowana emisja, tym bardziej ryzykowny jest projekt. Do tego warto analizować dostępne sprawozdania finansowe i wskaźniki zadłużenia. Jednym z podstawowych jest wskaźnik długu netto do EBITDA, który mówi o zdolności regulacji zobowiązań generowaną przez firmę gotówką. Jeżeli przekracza on mnożnik 3,5, zwykle jest to sygnał ostrzegawczy. Tym bardziej jeśli tendencja w ostatnich kwartałach jest negatywna, tzn. wskaźnik rośnie. Regularne monitorowanie wartości tego wskaźnika wymaga pracy, ale warto pamiętać, że odpowiednio wczesne wyłapanie problemu może uchronić dany papier w portfelu przed staniem się całkowicie bezwartościowym. Teoretycznie ochroną mogą być też zabezpieczenia emisji, dlatego warto też patrzeć, czy emisja jest zabezpieczona czy nie. W praktyce jednak dochodzenie roszczeń z zabezpieczeń bywa długie i żmudne, a nie zawsze kończy się sukcesem.

Przy budowie portfela obligacji na Catalyst oraz późniejszej potencjalnej jego sprzedaży na rynku, ważnym czynnikiem jest płynność, która na Catalyst jest niewielka. Dodatkowo spready, czyli różnice między ceną kupna a sprzedaży obligacji, także potrafią być duże. Dlatego warto poświęcić sporo czasu na sam operacyjny proces budowy portfela, starając się korzystać rozsądnie z widełek cenowych, łapiąc korzystniejszą cenę. Podobnie rzecz ma się ze sprzedażą – aktywnie ustawiać zlecenia sprzedaży, a niekoniecznie brać aktualne zlecenia po drugiej stronie arkusza. I właśnie dlatego tak ważna jest odpowiednio wczesna diagnoza ewentualnej zapaści emitenta. Gdy do niej dojdzie, szybkie pozbycie się obligacji powinno pozwolić na odzyskanie znaczącej części zainwestowanego kapitału. W wypadku, gdy faktycznie emitent zgłosi problemy, na przykład nie wypłaci odsetek, czy złożony zostanie wniosek o upadłość, proces wyjścia z inwestycji bez strat będzie dużo trudniejszy.

>> Szukasz informacji na temat poszczególnych obligacji, a może chcesz się wymienić doświadczeniem z pozostałymi inwestorami? >> Wszytko i jeszcze więcej znajdziesz na forum obligacji w portalu StockWatch.pl

Przy inwestowaniu w obligacje kluczowe jest ryzyko stopy procentowej, bo ceny obligacji są wrażliwe na zmiany stóp. Aktualnie na obligacjach skarbowych trwa hossa, ale prawdopodobne jest, że w 2015 r. będzie miał miejsce zwrot, szczególnie na rynku długu krajów wschodzących. Grupa obligacji skarbowych jest najbardziej narażona właśnie na to ryzyko. W drugiej kolejności ryzyko dotyczy obligacji korporacyjnych stałokuponowych. Im dłuższy czas do wykupu, tym z reguły wyższe ryzyko stopy procentowej. Pozbawione są go natomiast obligacje zmiennokuponowe, jednak przy spadkach WIBOR-u spada ich oprocentowanie. Na szczęście po marcowym posiedzeniu RPP wiadomo, że cykl luzowania polityki pieniężnej został zakończony – takie stwierdzenie padło na konferencji z ust prezesa Belki i jeśli nie wydarzy się nic szokującego, obniżania WIBOR-u w 2015 r. już nie będzie. Przewidywany kolejny ruch to podwyżka stóp. Jeżeli zatem obawiamy się zakończenia hossy na obligacjach skarbowych i podwyżek stóp procentowych, należałoby przeważać obligacje zmiennokuponowe kosztem stałokuponowych. W wypadku odwrotnych przewidywań – na topie powinno być oprocentowanie stałe.

Łukasz Rozbicki, analityk MM Prime TFI SA