X
Edu.StockWatch.pl - https://edu.stockwatch.pl
Mar 12 2018

Akcje

Wolumen, czyli prawdopodobnie najważniejszy wskaźnik w analizie technicznej

Wolumen to jeden z najważniejszych (jeśli nie najważniejszy) wskaźników, jakie oferuje analiza techniczna. Jego prawidłowe wykorzystanie pozwala na śledzenie ruchów tzw. smart money. A to własnie one przez rozmiar zajmowanych pozycji kształtują rynek. Wolumen jest też cennym źródłem sygnałów ostrzegawczych o kończącym się ruchu oraz jego perspektywach na rozwinięcie. Pozwala na filtrację fałszywych sygnałów oraz odnalezienie miejsc, gdzie podaż może sprawić problemy posiadaczom długich pozycji.

Wolumen to podstawowy wskaźnik, który standardowo uruchamia się na starcie każdego programu do analizy technicznej. Mimo iż stanowi bardzo cenne źródło informacji o stanie rynku, przez wielu inwestorów jest niesłusznie pomijany lub niedoceniany.

Dlaczego wolumen jest tak ważny?

Wolumen (obroty) reprezentuje aktywność inwestorów w określonej ramie czasowej (timeframe). Każda jednostka wolumenu odzwierciedla działanie kupujących i sprzedających. Najczęściej wolumen przedstawiany jest w formie histogramu w postaci pionowych słupków w dolnej części wykresu. Wysokość słupka odzwierciedla wielkość wolumenu, czyli im wyższy słupek tym większe obroty. Wedle powiedzenia „płacą Ci zgodnie z ceną, a nie wolumenem”, według niektórych ekspertów obroty nie są istotne. Analiza wolumenu pozwala jednak zrozumieć źródło zmiany ceny oraz odnaleźć miejsca, gdzie do gry włącza się duży kapitał. Zgodnie z hiszpańskim przysłowiem „pieniędzy i miłości nie można ukryć”, napływającego kapitału na rynkach regulowanych nie sposób nie okazać. To właśnie wolumen zdradza, kiedy profesjonalni inwestorzy o ogromnych portfelach kupują i sprzedają walory. Mimo, iż istnieją sposoby manipulacji procesem zakupu i sprzedaży tak, aby ukryć prawdziwe zamiary dużego kapitału, wnikliwy obserwator jest w stanie je przejrzeć właśnie dzięki zmianom na wolumenie.

Wykres tygodniowy WIG20. Końcówka 2016 roku, fatalne nastroje rynkowe kontrastują z silnym wzrostem kursu i obrotów na przestrzeni jednego tygodnia. Kolejny tydzień przyniósł również ponadprzeciętny wolumen – to właśnie wtedy słynne „Smart Money” budowały długą pozycję na WIG20. Ich wejście do gry zainicjowało blisko roczny wzrost prestiżowego indeksu GPW. Analiza wolumenu pozwoliła więc na wyłapanie początku hossy na WIG20.

Wolumen prawdę ci powie

Co powinien zrobić w pierwszej kolejności inwestor, którego akcje pokonały ważny poziom techniczny? Oczywiście, sprawdzić wolumen. Stan Weinstein w swojej książce Secrets for profiting in Bull and Bear Markets ostrzega: Nigdy nie ufaj wybiciom, które nie są potwierdzone wolumenem. Warto te słowa wziąć sobie do serca. Brak potwierdzenia w postaci wzrostu obrotów na wybiciu istotnego oporu, to poważny sygnał ostrzegawczy. Skoro nie było wzrostu obrotów, a pokonano istotną barierę, należy zadać sobie pytanie, czy wybicie nie jest fałszywe i czy nie jest to próba dystrybucji waloru niskim kosztem przez smart money. Dlaczego wzrost wolumenu na wybiciu, które potencjalnie ma być początkiem nowego trendu, jest tak ważną kwestią? Ponieważ skokowy wzrost wolumenu jest potwierdzeniem, że do gry wchodzi duży kapitał, który nie zamierza sprzedawać akcji przy pierwszej lepszej korekcie, ani oddawać papierów w „słabe ręce” (drobnych inwestorów).

Agroton – wykres tygodniowy. Obrót rósł na kolejnych trzech świecach tygodniowych w lipcu 2016 roku. Presja kupujących była tak duża, że w tydzień notowania Agrotonu wzrosły o 43 proc. Co więcej, korekta spadkowa nawet nie zbliżyła się w okolice wybicia. Niecały rok później notowania ukraińskiej spółki były 5 razy wyżej niż w momencie wzrostu wolumenu.

Bank Handlowy – wykres tygodniowy. Obiecujące wybicie górnego ograniczenia blisko 2-letniej konsolidacji, ale gdzie są obroty? Brak ich znacznego wzrostu spowodował, że wybicie załamało się już po 8-proc. zwyżce. Szanse na ponowny wystrzał notowań są niewielkie.

Według Weinsteina, obroty na wybiciu powinny być minimum trzy razy większe niż średnia z poprzedzających je pięciu świec. Ideałem jest sytuacja, gdy spore obroty na wybiciu są kontynuowane na kolejnych świecach (i są jeszcze wyższe). Oznacza to napływ świeżego kapitału, który jest zdeterminowany, by kupować rosnący walor bez względu na cenę. Taka „panika kupna” może być też spowodowana pokrywaniem pozycji krótkich na rynkach terminowych.

CD Projekt – wykres tygodniowy. W 2010 i 2011 r. byki dwukrotnie przejmowały kontrolę nad kursem akcji producenta gier. Na powyższym wykresie doskonale widać, jak rosnący wolumen napędzał silne wzrosty. Tam, gdzie wchodził duży kapitał na wzrostach, kurs już nie wracał przez dłuższy czas.

>> Szukasz okazji inwestycyjnych na GPW? Skorzystaj z subskrypcji Portfela StockWatch.pl: Cztery Fazy Rynku

Wolumen w czasie spadków

Mierzenie wolumenu na konkretnych świecach pozwala też odpowiedzieć na pytanie, czy dany ruch wzrostowy ma szansę rozwinąć się na dłużej, czy jest tylko spekulacyjną podbitką.

Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w korekcie spadkowej wcześniejszych wzrostów. Jeśli świeca spadkowa jest silna i na wyższym lub nawet niewiele niższym wolumenie niż te wzrostowe, oznacza to, że kapitał, który kupował w korekcie szybko realizuje zysk. Najczęściej przyczyną jest spekulacyjny charakter wcześniejszego wzrostu, bądź też chęć dystrybucji dużych ilości waloru wśród pozostałych uczestników rynku. Z takim wydarzeniem najczęściej stoją czynniki fundamentalne, takie jak np. wyniki finansowe.

BIT EVIL – wykres dzienny. Rzadko spotyka się, by w ciągu dwóch miesięcy powtórzyła się ta sama zagrywka. Silne wzrosty na tej spółce miały wybitnie spekulacyjny charakter. Silne świece spadkowe na ich zakończeniu poparte wysokimi wolumenami (niewiele niższymi niż w czasie wzrostu kursu) zwiastowały falę wyprzedaży.

W zdrowym trendzie wzrostowym korekty są całkowicie naturalną sprawą. Podręcznikowo, po przebiciu ważnego oporu (przy akompaniamencie wysokich obrotów), kurs wykonuje ruch powrotny. To właśnie wtedy najaktywniejsi gracze wychodzą z inwestycji inkasując mały, ale pewny zysk, często też licząc na ponowne wejście przy niższych poziomach cenowych. W takiej sytuacji wolumeny na spadkach powinny być znacznie mniejsze. Oznacza to, że kapitał, który tak ochoczo kupował na wzrostach nie zamierza realizować zysków, tylko czeka na znacznie więcej i ewentualnie powiększa pozycję kupując pakiety od realizujących zyski.

Esotiq & Henderson – wykres tygodniowy. Po wzrostach z początku września 2017 roku, kurs spółki odzieżowej przeszedł do trzytygodniowej korekty. Obroty znacząco spadły, bo chętnych do szybkiej realizacji zysków było niewielu. Gdy tylko skończyli się chętni do oddawania akcji, popyt znów przystąpił do ataku i obroty wzrosły powodując jednocześnie silny ruch ceny w górę.

Każdy trend wzrostowy ma jednak swój koniec. Często po okresie dystrybucji, która może przebiegać w formie konsolidacji lub cenowego szczytu i załamania, kurs przechodzi do spadków. Również w tym przypadku wolumen może podpowiedzieć, jak będzie wyglądał dalszy charakter ruchu cenowego.

Według Stana Weinsteina, podstawową różnicą między wybiciem rozpoczynającym trend wzrostowy od tego na początku trendu spadkowego jest potwierdzenie wolumenem. Do rozpoczęcia trendu spadkowego nie jest konieczny wysoki wolumen! To zaskakujące stwierdzenie ma jednak poparcie w faktach. Najczęściej inwestorzy nie zauważają, że ich zyskowna pozycja, zajęta w trakcie trendu wzrostowego zaczyna odwracać się przeciwko nim. W okresie konsolidacji „mocne ręce” stopniowo wyprzedają swoje walory, a popyt ze strony drobnych inwestorów wysycha. To sprawia, że nie ma komu windować notowań, a wolumen spada. Kurs akcji „pod własnym ciężarem” zaczyna opadać i łamać istotne wsparcia (w szczególności dolne ograniczenie konsolidacji). Brak reakcji „słabych rąk” najczęściej wynika, albo z oceny „wciąż jestem na plusie”, albo nadziei na odbicie i powrót do wzrostów. Plastyczną analogią dla dystrybucji papierów i opadania kursu pod własnym ciężarem na niskich obrotach jest proces gotowania żab. Zbyt szybkie zwiększenie temperatury (tempa spadków) spowodowałoby ucieczkę żywych płazów (wysoki wolumen). Powolny wzrost temperatury (małe spadki) powoduje ich ugotowanie żywcem (niskie wolumeny na długotrwałych spadkach).

Jeśli jednak wyłamaniu i rozpoczęciu ruchu spadkowego towarzyszą podwyższone obroty, jest to dodatkowy negatywny sygnał podażowy (gdyż oznacza determinację w celu sprzedaży również większego kapitału) i zapowiada duże prawdopodobieństwo silnych i gwałtownych spadków.

Amica – wykres tygodniowy. Wybiciu poziomu 160 zł dołem nie towarzyszyły podwyższone obroty. Mimo to sygnał sprzedaży był silny i zapoczątkował trend spadkowy, który zbił cenę w okolice 117 zł.

Kruk – wykres tygodniowy. Wysokie obroty na spadkowych świecach, mimo braku dłuższej konsolidacji, szybko zbiły kurs i wprowadziły w trend spadkowy. „Mocne ręce” nie mając czasu na dystrybucję swoich akcji wśród mniejszych inwestorów były zmuszone do szybkiej reakcji i masowej wyprzedaży, powodując przy tym duże ruchy cenowe.

>> W 2017 r. Portfel StockWatch.pl: Cztery Fazy Rynku zarobił 29,64 proc. >>> Dołącz do grona subskrybentów i zarabiaj

Wolumen w fazach dystrybucji i akumulacji

Jednym z ciekawszych opracowań tematu wolumenu w literaturze, są strategie zaproponowane przez Richarda Wyckoffa. Ten przedwojenny spekulant zainteresowany był logiką, jaka kryje się za ruchami cenowymi. Wraz z gromadzeniem majątku dzielił się swoją wiedzą, która wynikała również z jego analiz działań takich traderów jak Jesse Livemore, E.H. Harriman, James R. Keene czy Otto Kahn.

Cykle akumulacji i dystrybucji waloru na tle zachowania wolumenu wg Richarda Wyckoffa. Źródło: www.readtheticker.com

Wyckoff zaobserwował, że pod koniec trendu spadkowego często pojawiają się bardzo duże obroty. Oznacza to wejście nowych inwestorów, prawdopodobnie dla których wycena waloru jest wystarczająco atrakcyjna, aby rozpocząć inwestycję. W czasie Selling Climax nastawienie do akcji jest skrajnie złe, a wszystkie wskaźniki dają jasne sygnały spadkowe. Po ustanowieniu nowego dołka (na wysokim wolumenie) pojawia się odbicie, a następnie cena przechodzi w trend boczny. Potocznie nazywane jest to „uklepywaniem dna”, a w praktyce jest rozpoczęciem fazy akumulacji ciągle tanich walorów. Duży kapitał wykorzystuje ten okres do kupna i powiększania swoich pozycji, również przez fałszywe wybicia dołem z konsolidacji w celu sprawdzenia reakcji pozostałych inwestorów.

Fałszywym wybiciom w fazie akumulacji najczęściej towarzyszy niski obrót. Gdy presja sprzedających się kończy, kurs zaczyna zwyżkować, a obroty znów rosną (gdyż smart money dalej stoją po stronie popytu) i wybijane jest górne ograniczenie trendu bocznego. Wyckoff również wyróżnił w trendach wzrostowych retesty wcześniejszych oporów, które po sforsowaniu zamieniają się we wsparcia. Takie retesty powinny się odbywać na niskich wolumenach.

PKO BP – wykres tygodniowy. Spadki wyhamowały, gdy większy kapitał zaczął zbierać akcje. Znaczący wzrost wolumenu sprowokował korektę wzrostową. Następny retest minimów w okolicy 22,30 zł odbył się na mniejszych obrotach. Kolejny wzrost wolumenów przyczynił się do wejścia waloru w trend wzrostowy.

Analogicznie, w czasie dystrybucji Richard Wyckoff wskazuje moment zakończenia trendu wzrostowego i przejścia do ruchu bocznego jako Buying Climax. To wtedy wydawane są wysokie rekomendacje z niebotycznymi cenami docelowymi, a tzw. ulica rusza do zakupów. Oczywiście sam zapał „słabych rąk” to za mało, by utrzymać wzrosty, więc cena porusza się w ruchu bocznym. Możliwe są też fałszywe wybicia górą na niskim wolumenie (Failed Rally), w czasie których postępuje dystrybucja papierów. Widać też, że wybicie dołem z konsolidacji Break the ice czyli „wyłamanie dziury w lodzie” nie odbywa się na wysokim wolumenie, podobnie jak korekta wzrostowa w nowym trendzie spadkowym. Owa najczęściej dociera w okolice wcześniejszego wsparcia, które stało się oporem. Kurs od dołu więc uderza „w lód”, a następnie zaczyna opadać.

Helio – wykres tygodniowy. Po trwającym od połowy 2016 roku trendzie wzrostowym sygnały sprzedaży pojawiły się w sierpniu 2017 roku. Towarzyszyły im dość wysokie obroty (choć i tak mniejsze od tych w czasie trendu wzrostowego). Korekta wzrostowa z października 2017 r. była typowym podejściem do „poziomu lodu”, którym stał się opór na 15 zł (a wcześniej to było silne wsparcie). Kurs jeszcze raz testował ten opór odpadając świecą z mocnym podażowym knotem z styczniu 2018 r. Obu podbitkom towarzyszyły niskie wolumeny, co świadczy o braku zainteresowania walorem ze strony „mocnych rąk”.

Historyczna podaż – zapowiedź kłopotów?

Interesującym faktem dotyczącym wolumenu jest łatwość znalezienia punktów zwrotnych, w których wielu inwestorów weszło w pozycję, które obecnie najprawdopodobniej są pozycjami stratnymi. Analizując lewą stronę wykresu dla rodzącego się trendu wzrostowego należy szczególną uwagę zwrócić na opory (zgodnie z klasyczną analizą techniczną) oraz dawne wsparcia (które też mogą być teraz oporami). Wysokie wolumeny, które pojawiły się w/w miejscach dodatkowo wzmacniają ich działanie. Oznaczają spore pokłady podaży ze strony inwestorów trzymających akcje i chętnych do wyjścia „na zero”, gdy kurs dociera w okolice ceny zakupu. Im świeższa jest podaż (czyli mniej oddalona w czasie), tym większe jest jej znaczenie i może łatwo zdusić wzrosty. Dlatego okresy akumulacji muszą mieć odpowiednią długość, by trzymający na stratach pozycje inwestorzy w końcu skapitulowali i nie stanowili przeszkody dla nowego trendu wzrostowego. Według Stana Weinsteina dopiero przeszło 10-letnie opory tracą całkowicie na znaczeniu, co może wynikać z prostego faktu, iż większość inwestorów nie trzyma tak długo pozycji. Dla rynków terminowych, gdzie utrzymanie pozycji wymaga ich rolowania, oczywiście okres zanikania siły oporów powinien być znacznie krótszy, maksymalnie kilkuletni.

Rank Progress – wykres tygodniowy. Wzrosty z 2016 roku były bardzo dynamiczne i poparte ogromnymi wolumenami. Zakończyły się jednak równie szybko jak się pojawiły. Obecnie, gdy tylko kurs wraca w okolice 2,60 zł, odbija się od nich jak od niewidzialnej ściany. Mimo upływu dwóch lat ciągle czekają tam spore pokłady podaży, głównie tej z 2016 roku, która „siedzi na stratach” po zbyt wysokim wejściu. Taka zapora nie sprzyja budowaniu nowego trendu wzrostowego.

Wojciech Kręcki,

analityk techniczny StockWatch.pl,

prowadzący Portfel Cztery Fazy Rynku

Bibliografia:

Murphy J. J.,  Analiza techniczna rynków finansowych, WIG-Press, Warszawa 1999

Weinstein S., Secrets for profiting in bull and bear markets, McGraw-Hill, 1988

Wyckoff R., My Secrets of Day Trading in Stocks, WWW.BNPUBLISHING.COM, 2014

Wyckoff R., How I Trade and Invest in Stocks and Bonds, Cornell University Library, 1891

Van Tharp. K., Giełda, Wolność i pieniądze – poradnik spekulanta, WIG PRESS, Warszawa 1998